,,Amnezja''
-Hmm no...tak-powiedział po dłuższej chwili.
Zaczęło brakować mi powietrza, oddech stał się płytki.
Do czego to dąży co się dzieje przed i po teście?
-każde z was zostaje naznaczone do grupy odpowiadającej waszym zdolnością. Ale tego wszystkiego dowiesz się od Lei jest lepiej zorientowana w temacie.
-Jakie są ogólnie konkurencje?
-Zazwyczaj jest walka, wiedza, sztuka przetrwania, walka z żywiołami och i sam już nie wiem w każdym roku są inne!
-Jaka jest szansa że zdołam się tego nauczy w miesiąc?-Pytam- Ale szczerze!
Mężczyzna pobladł, szykowałam się na najgorsze, wtem do pokoju niczym burza wpadła kobieta którą poznałam jako matkę szarookiej dziewczyny i Dana. Widząc moją niemrawą minę, rzuciła mężowi wściekłe spojrzenie.
-I co z nią?-spytała
-Trwałą amnezja- od powiedział ponurym tonem menrzczyzna-trzeba ją wszystkiego nauczyć od podstaw.
-O mój Boże nie da rady tego jest tyle!!-kobieta współczująco pokręciła głową
-Zaczniemy od jutra... Wiedzy o plemionach będzie cię uczyć Laia, sztuki przetrwania... hmm może Will, zna się na tym najlepiej ale nie wiem czy mu zaufać odkąd... a zresztą sam wiesz, walki na pewno Dan jest najlepszy z naszego plemienia-ogłosiła z dumą w głosie, ja jednak mimo iż kobieta próbowała opanować drżenie głosu to wyczułam iż coś nie tak było z tym całym Willem.
Jedno moje zaciekawienie zostało ze pchane na drugi plan gdy przypomniałam sobie o trudnym zadaniu które mnie czeka... Poczuła ścisk w żołądku i głośno zaburczało mi w brzuchu, uświadomiłam sobie iż nie pamiętam kiedy ostatnio coś jadłam. Matka trójki dzieci doświadczona w takich sytuacjach od razy za proponowała mi wspólną kolację.
-Drogie dziecko, najpierw przygotuj się i ubierz! Och moja ty biedna pożyczę ubrania od Lei a teraz weź szybki prysznic łazienka jest na końcu korytarza ostatnie drzwi po lewej!- wykrzyknęła zatroskana.
Doktor taktownie wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą z wojną która trwała w moim umyśle... Moje troski prawie przejęły nade mną kontrole i bym się rozpłakała gdyby nie to że ostatkiem woli wcisnęłam je w najgłębszom otchłań mojego umysłu. Niczym maszyna za programowana aby wykonywać najprostsze czynności przeszłam do skromnie urządzonej łazienki. Nad umywalką wisiało wielkie lustro, dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak okropnie wyglądam z potarganymi brązowymi włosami oraz z ciemnymi oczami z których wyraźnie widać iż czuje że przegrałam swoje życie...
-Och moja droga Rose nie jest tak źle! Wystarczy spojrzeć na to z dystansu...- kobieta chyba sama nie wierzyła w to co mówi.
Proszę-rzekła wręczając mi ciemno niebieskie rurki i pomarańczową koszulkę a do tego czerwoną bluzę(taką jakie uwielbiałam w poprzednim życiu!)-wieczorami jest zimno więc lepiej ją ubierz, tam w koszyku jest szampon, szczotka i suszarka jakbyś chciała umyć włosy.
Zanim wyszła chciałam się dowiedzieć jednej rzeczy
-Jak ma pani na imię?
-Zofia
-Dziękuje-powiedziałam, z niewiadomych powodów czuła iż imiona w tym świecie wiele dają.
Po jej wyjściu szybko wskoczyła pod prysznic próbując zresztą nieskutecznie zmyć z siebie złe wspomnienia...
Przed oczami staną mi mój tata, bez silna byłam pod falą emocji osunęłam się na podłogę. Może już nigdy go nie zobaczę... Wstałam' i wyszłam spod prysznica ubrałam się w podarowane ubrania i uczesałam włosy w luźny kok, moje niesforne włosy zakręciły się wokół twarzy. Zeszłam na dół, zaraz koło schodów była jadalnia i kuchnia. Twarze gospodarzy odwróciły się do mnie, na twarzy pani Zofi wykwitł zachęcający uśmiech.
- Chodź usiądź z nami, Dan i Leia zaraz do nas dołączą wątpię żeby Will mój syn doszedł przez ostatnie 2 miesiące bardzo się zmienił potrafi nie wracać do domu na nawet 3 dni! Nikt nic o tym nie wie bo wywoło by to skandal ale po co o tym rozmawiamy czas na kolacje...
Widać było że mąż kobiety jest niezadowolony iż rozmawiała o tym chłopaku, ale nie zamierzałam wnika ć w cudze problemy gdyż swoich mam dość. Pomogłam nakryć do stołu i kiedy wreszcie siadłam z zamiarem nałożenia sobie kanapki z dziennie ale i zachęcająco wyglądającą mazią, do kuchni wpadło roześmiane rodzeństwo. Błękitnooki na mój widok stanów jak wryty wyglądał Jakby zobaczył ducha...
A oto pod tym wpisem ilustracja Viri którą to znalazłam poprzez moje 2 przyjaciółki przedstawia ona dziewczynę która jest idealnym wyobrażeniem Mii/Rose! Proszę komentujcie!

Zaczęło brakować mi powietrza, oddech stał się płytki.
Do czego to dąży co się dzieje przed i po teście?
-każde z was zostaje naznaczone do grupy odpowiadającej waszym zdolnością. Ale tego wszystkiego dowiesz się od Lei jest lepiej zorientowana w temacie.
-Jakie są ogólnie konkurencje?
-Zazwyczaj jest walka, wiedza, sztuka przetrwania, walka z żywiołami och i sam już nie wiem w każdym roku są inne!
-Jaka jest szansa że zdołam się tego nauczy w miesiąc?-Pytam- Ale szczerze!
Mężczyzna pobladł, szykowałam się na najgorsze, wtem do pokoju niczym burza wpadła kobieta którą poznałam jako matkę szarookiej dziewczyny i Dana. Widząc moją niemrawą minę, rzuciła mężowi wściekłe spojrzenie.
-I co z nią?-spytała
-Trwałą amnezja- od powiedział ponurym tonem menrzczyzna-trzeba ją wszystkiego nauczyć od podstaw.
-O mój Boże nie da rady tego jest tyle!!-kobieta współczująco pokręciła głową
-Zaczniemy od jutra... Wiedzy o plemionach będzie cię uczyć Laia, sztuki przetrwania... hmm może Will, zna się na tym najlepiej ale nie wiem czy mu zaufać odkąd... a zresztą sam wiesz, walki na pewno Dan jest najlepszy z naszego plemienia-ogłosiła z dumą w głosie, ja jednak mimo iż kobieta próbowała opanować drżenie głosu to wyczułam iż coś nie tak było z tym całym Willem.
Jedno moje zaciekawienie zostało ze pchane na drugi plan gdy przypomniałam sobie o trudnym zadaniu które mnie czeka... Poczuła ścisk w żołądku i głośno zaburczało mi w brzuchu, uświadomiłam sobie iż nie pamiętam kiedy ostatnio coś jadłam. Matka trójki dzieci doświadczona w takich sytuacjach od razy za proponowała mi wspólną kolację.
-Drogie dziecko, najpierw przygotuj się i ubierz! Och moja ty biedna pożyczę ubrania od Lei a teraz weź szybki prysznic łazienka jest na końcu korytarza ostatnie drzwi po lewej!- wykrzyknęła zatroskana.
Doktor taktownie wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą z wojną która trwała w moim umyśle... Moje troski prawie przejęły nade mną kontrole i bym się rozpłakała gdyby nie to że ostatkiem woli wcisnęłam je w najgłębszom otchłań mojego umysłu. Niczym maszyna za programowana aby wykonywać najprostsze czynności przeszłam do skromnie urządzonej łazienki. Nad umywalką wisiało wielkie lustro, dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak okropnie wyglądam z potarganymi brązowymi włosami oraz z ciemnymi oczami z których wyraźnie widać iż czuje że przegrałam swoje życie...
-Och moja droga Rose nie jest tak źle! Wystarczy spojrzeć na to z dystansu...- kobieta chyba sama nie wierzyła w to co mówi.
Proszę-rzekła wręczając mi ciemno niebieskie rurki i pomarańczową koszulkę a do tego czerwoną bluzę(taką jakie uwielbiałam w poprzednim życiu!)-wieczorami jest zimno więc lepiej ją ubierz, tam w koszyku jest szampon, szczotka i suszarka jakbyś chciała umyć włosy.
Zanim wyszła chciałam się dowiedzieć jednej rzeczy
-Jak ma pani na imię?
-Zofia
-Dziękuje-powiedziałam, z niewiadomych powodów czuła iż imiona w tym świecie wiele dają.
Po jej wyjściu szybko wskoczyła pod prysznic próbując zresztą nieskutecznie zmyć z siebie złe wspomnienia...
Przed oczami staną mi mój tata, bez silna byłam pod falą emocji osunęłam się na podłogę. Może już nigdy go nie zobaczę... Wstałam' i wyszłam spod prysznica ubrałam się w podarowane ubrania i uczesałam włosy w luźny kok, moje niesforne włosy zakręciły się wokół twarzy. Zeszłam na dół, zaraz koło schodów była jadalnia i kuchnia. Twarze gospodarzy odwróciły się do mnie, na twarzy pani Zofi wykwitł zachęcający uśmiech.
- Chodź usiądź z nami, Dan i Leia zaraz do nas dołączą wątpię żeby Will mój syn doszedł przez ostatnie 2 miesiące bardzo się zmienił potrafi nie wracać do domu na nawet 3 dni! Nikt nic o tym nie wie bo wywoło by to skandal ale po co o tym rozmawiamy czas na kolacje...
Widać było że mąż kobiety jest niezadowolony iż rozmawiała o tym chłopaku, ale nie zamierzałam wnika ć w cudze problemy gdyż swoich mam dość. Pomogłam nakryć do stołu i kiedy wreszcie siadłam z zamiarem nałożenia sobie kanapki z dziennie ale i zachęcająco wyglądającą mazią, do kuchni wpadło roześmiane rodzeństwo. Błękitnooki na mój widok stanów jak wryty wyglądał Jakby zobaczył ducha...
A oto pod tym wpisem ilustracja Viri którą to znalazłam poprzez moje 2 przyjaciółki przedstawia ona dziewczynę która jest idealnym wyobrażeniem Mii/Rose! Proszę komentujcie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz