piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 7 cz.1

                        ,,Zwierz"
Po raz kolejny budzę się w drewnanym domku, jednak teraz mimo iż wiem gdzie jestem nie popadam w panikę. Prawda zmyła ze mnie strach, czuję się lepiej z tym że ktoś wie o tym co równie dobrze mogła zgotować mi wyobraźnia, ale z drógiej strony czuję się zażenowana jagbym odkryła przed nim część siebie. Powoli wstaję, Willa nigdzie nie ma postanawiam ulotnić się z tego miejsca. Szybko podchodzę do drzwi i prawie wypadam... Znajduję się w domku na drzewie! Rozciąga się z niego piękny widok widzę cały las z góry, już rozumiem dlaczego ten chłopak tak często ucieka z domu dla tego widoku warto zrobić wszystko. Zieleń drzew lśni się w słońcu, ptaki latające wśród konarów śpiewają piękną pieśń to niezwykły poranek, czuję to, nie dość że rozpoczął się tak pięknie to jeszcze skończy się tak... No właśnie mam nadziję że równie cudownie... Patrzę wdół i widzę drabinkę zrobioną z mocnych i grubych lin, powoli zaczynam wschodzić w dół, krok za krokiem aby nie spaść jeżeli spadłabym z wysokości domku zginęłabym na miejscu a tego nie polecam. Wkońcu docieram na ziemię, mocno chwytam się pnia najbliższego drzewa.
-Spokojnie nic ci się nie stanie- mamroczę do siebie
Zaczynam biec w kieunku jak mi się zdaje gdzie znajduje się dom. Każdy cień zaczyna się dłużyć, wszędzie widzę człowieka z koszmaru sprzed 3 laty. Czai się za każdym rogiem, kiedy miałam już zwariować widzę bezpieczną przystań, nareszcie ogród, i mieszkanie jaka ulga...
-Miia gdzieś ty była?!- krzyczy znajomy mi dziewczęcy głos.
Leia podbiega do mnie i mocno przytula.
-Wszyscy się tak zamartwialiśmy, wczoraj Dan przybiegł cały zmartwiony, podobno dostałaś jakiegoś ataku i on się o to obwinia i wogule podobno wyglondałaś jakbyś umierała? 
Widząc moją twarz na którą bezwiednie przyszedł grymas bólu. Lei podownie mnie przytuliła i wyszeptała:
-Biedactwo Dan to ma talent...
Odsunęłam się od niej na dłógość ramienia.
-To nie jego wina że boję się lasu
-no tak ale cię nie posłuchał!- wykrzyknęła, po czym zarumieniła.
-Podsłuchiwałaś!- Domyśliłam się tego od razu
Leia opuściła wzrok na czubki swoich butów, na jej twarzy wykwitł piękny czerwony rómieniec
-Przepraszam- wybąkała cicho- bo ja zauważyłam jak on na ciebie patrzy no i...- Tutaj przerwała wypowiedź jagby wstydziła się coś powiedzieć
-No powiec!- moje rence skrzyżowałam na piersi nadając sobie wyraz zdecydowania
-No i chciałam wiedzieć co jest grane no bo no bo...
-Wyduś to z siebie- warknęłam
-No bo on nie ma dziewczyny a nigdy ale to nigdy się żadnom nie interesował!- wyrzuciła to wszytsko na jednym tchu po czym jeszcze bardziej się zarumieniła
Moja twarz również spąsowiała, ja mam się niby mu podobać a tym bardziej on mi po tym jak nieomal nie zabił mnie w lesie. Co co to nie...
-Hmmm może zmieńmy temat Leia...- chciałam dać jej jasno do zrozumienia że nie zamierzam o tym z nią rozmawiać.
-Yyyy okej to może zaczniemy nową lekcje naszej histori
Już miałam się zgodzić gdy zauważyłą że wokoło nie ma żywej duszy z domu nie dobiegały tepowe odgłosy chszątaniny..
-Leia gdzie są wszyscy?!- Widać było iż sama zapomniała o ich nieobecności
-A bo oni cię szukają i tak właściwie powinnam dać im zank że żyjesz i ze tu jesteś...- po tych słowach pognała do domu i wzięła z tamtąd taką dziwną małą rzecz.
-Co to ?
-Jak to co?! Ten lekomunikator pragnie każdy zdrowy przy zmysłach nastolatek!- Patrzyła się na mnie jak na wariatkę.
Ja mogłam tylko wzruszyć ramionami, pewnie to coś w rodzaju telefonu. Sama nigdy nie byłam zafascynowana nową tehnologią. No wiem pewnie nazwiecie mnie zacofaną ale te wszystkie
 rzeczy poprostu mnie nudziły! Leia podnosła lekomunikator na wysokość oka, z urządzenia wystrzeliły białe wiązki skanera, rozlega się cichy dźwięk akceptacji po chwili z niego wyłania się twarz pani Zofii. Aż pisnęlam z wrażenia to hologram! W moim świecie taką technologią posługuja się nieliczni a tu jest w telefonie! Już rozumiem co Leia miała na myśli mówiąc  że kazdy nastolatek by to chciał mówiąc szczeże sama bym to chciała mieć...
Głowa mamy dziewczyny mówi:
-Znalazła się?
-Tak przed chwilą tu przybiegła!
-Uff co za ulga jest w pobliżu?
-Tak już ci ją pokażę-Po czym odwraca głowę swojej mamy w swoim kierunku
-Dziecko gdzieś ty była?!-krzyczy ze złością ale widać że jej ulżyło-Dan napędził nam takiego stracha!
-Yyyy ja się obudziłam gdzieś w... lesie no i... od razu tu przybiegłam!
-Oh dziecko już okrzyczałam Dana ale to i tak go nie rozgrzesza!
-Hmmm nie ma sprawy...-ale głos mi ugrzęsł w gardle kiedy przypomniałam sobie uczucie paniki które toważyszyły mi w lesie. Moja twarz musiała się trochę skrzywić gdyż pani Zofia od razu dodała:
-Oj jest jest-po tych słowach potrząnęła głową przez co obraz się zamazał.-Dobra dziewczyny my już wracamy w takim razie będiemy za około 3 godziny bo zrobimy jeszcze zakupy. Może rozpocząć lekcje w tym czasie o plemionach. Paa
Hologram znika i Leia kieruje się ku domu.
-Poczekaj tu chwilę zaraz wracam! Pójdę tylko po materiały i odłoże lekomunikator!-Krzyczy a jej głos jest lekko przytłumiony poprzez ściany budynku.
Nagle słyszę szelest za sobą i widze zmartwionego Dana przedzierającego się przez kszaki koło domu. Wyglądał jak siedem nieszczęść z miną skarconego dziecka wlukł się do domu niezauważywszy mnie. 
-Chyba bardzo łatwo mnie nie zauważyć nie?-Zapytałam sarkastycznym tonem
Odwraca się zaskoczony i lekko wstrząśnięty
-To ty?!
-No nie wiesz krasnoludek-Po tych słowach wyszczerzam do niego zęby w uśmiechu
-Dzięki bogu to naprawdę ty! Tak się martwiłem!-Po czym odwraca się do mnie i posyła zmaltretowany usmiech-Wiesz jaki kawał lau musiałem przeszukać?!
-Hmmm no wiesz jakbyś mnie tam nie zaciągnął...
-Ale to ten wiesz nie wiedziałem!!-tłumaczy się ze zmieszaną miną
-No tak racja...-widocznie odetchnł z ulgą że nie rozwijam tematu i nie zwalam na niego winy no ale nie mogę zrobć mu tej pszykrości-W szczegulności że ci o tym nie powiedziałam...
Na dźwięk ostaniego wyrazu widocznie pobladł.
-No sorry sorry ale wiesz...-Nagle się z chytrym uśmiechem powiedział słowa po których moją szczękę można było zbierać z podłogi.-Może w ramach zadośuczynienia dasz zaprosić się do kina?
Moje zaskoczenie sięgnęło zenitu co on sobie wyobraża?! Najpierw prawie ją uśmierca a teraz zaprasza do kina! Hmmm szczerze mówiąc to nie chcę rozpocznać krwawej wojny a on właśnie wyciągnął rękę...Trochę wbrew sobie wymamrotałam
-Yyy okej
Po tych słowach szybko pognała do domu. W drzwiach wpadła na Leie która z zaskoczenia wypuściła materiały.
-Co się stało?!-krzyknęła
-Sorry no na prawdę ja nie...-próbowała wykręcić się od odpowiedzi
-Dobra dobra nie migaj się gadaj lepiej-Na moje policzki wpadł zdradziecki rumieniec
-Hhahhahaha wiedziałam-zawołała śpiewnie-to coś z Danem
-No bo on mnie no do...kina zaprosił-Twarz siostry chłopaka wyrażała czyste zdziwienie
-On?! Nie uwierzę puki nie usłyszę tego z jego ust!-Zostawiwszy materiały nadal w rozsypce pobiegła do brata...
Na dzisiaj tyle przepraszam za mało akcji ale ona się rozkręci ;) Proszę komentujcie :)

2 komentarze:

Kujonka pisze...

Powinnaś się skontaktować z jakimś wydawnictwem :)

Kujonka :* pisze...

kiedy następny rozdział ???